Do niedawna Microsoft pozostawiał tytuły gier typu "indie" na wyłączność swojej platformie konsolowej Xbox. Twórcy tych gier nie mieli prawa wydawać ich na inne platformy, co bardzo ograniczało tych niezależnych twórców. Ale to już przeszłość! Gigant postanawia pójść po rozum do głowy i pozwala na wydawanie gier na inne platformy.
Panowie z Redmond dosyć rygorystycznie podchodzili do ekskluzywnych tytułów od niezależnych producentów. Chcieli na siłę związać ich z marką Xbox i przy tym przyciągnąć potencjalnych klientów do swojej platformy. Ci "mali" deweloperzy czuli się przez to bardzo ograniczeni w rozwoju swojej działalności. Żeby tego było mało, aby dostać możliwość wydania tzw. "indyka" pod marką Microsoftu, trzeba było spełnić bardzo wyszukane wymagania. Nie było tak łatwo, jak obecnie jest chociażby u Sony. Japoński potentat podchodzi do tych spraw znacznie bardziej otwarcie. Na szczęście amerykańska firma postanowiła "odpuścić" z wyłącznością na konsolę Xbox. Dzięki temu w tytuły wydawane na wspomnianej platformie zagramy np. na PlayStation 4! Ten zabieg będzie działać, oczywiście w dwie strony.
Poniżej zamieszczam krótką listę aktualnie dopuszczonych projektów:
Behaviour
Bongfish
Born Ready
Capy
Comcept
Crytek
Definition 6
Double Eleven
Double Fine
Drinkbox
Gaijin Games
Half-Brick
Happion Labs
Hidden Path
High Voltage Software
Inis
Iron Galaxy
Jackbox Games
The Men Who Wear Many Hats
Nicalis
Ninja Bee
The Odd Gentlemen
Other Ocean
Panic Button
Signal Studios
Slightly Mad Studios
Team17
Team Colorblind
Vlambeer
Way Forward
Zeboyd Games
Zen Studios
Xbox Wire
czwartek, 5 grudnia 2013
Nowy smartfon od rosyjskiego producenta zadebiutuje jeszcze w tym miesiącu!
Producenci smartfonów rozlokowani są po różnych krajach świata. Począwszy od Chin, Tajwanu, Japonii a zakończywszy na USA. Ale kto z was byłby w stanie wpaść na pomysł, iż do gry wejdzie Rosja? Wiadomo, że puszki z radzieckich czołgów były wytrzymałe ale czy ten stereotyp będzie dotyczył smartfonu?
Rosyjska firma Yota postanowiła dotrzymać słowa, wypowiedzianego już ponad rok temu. Miała wkroczyć na rynek swoim debiutanckim projektem "YotaPhone".
Telefon nie wyróżniałby się czymś specjalnym z licznej rzeszy innych urządzeń, gdyby nie fakt posiadania dwóch ekranów!
Od frontu znajduje się ekran LCD o przekątnej 4.3" o "rozdziałcce" 1280x720 pikseli. Zaś z tyłu znajdziemy tzw. "ekran papierowy"! Tak, to nie żart. Ów ekran papierowy wykonany jest w technologii EPD (eng. Electric Paper Display), który nie męczy podczas korzystania z niego. Wszystko dzięki barku jakiegokolwiek odświeżania obrazu, co bardzo męczy podczas korzystania z ekranu typu LCD bądź CRT.
Matryca posiada tę samą przekątną co frontalny jej odpowiednik ale z mniejszą rozdzielczością, bo 360x640 oraz umieszczonym poniżej touchpadem. Ponadto, urządzenie wyposażone zostanie w procesor dwurdzeniowy Krait o taktowaniu 1.7 GHz, 2 GB RAM oraz 32 GB ROM. Trzeba przyznać, że pamięci flash producenci od mateńki Rosji nie pożałowali! Polać im! ;)
Na zawartość samego smartfonu składać będzie się również, aparat 13 mpix z możliwością kręcenia filmów w Full HD, kamerka do wideo-rozmów 1 mpx oraz moduł LTE. Całość pod wodzą Androida w wersji 4.2.2 Jelly Bean. Bateria jaką ujrzymy w zestawie to ogniwo o zaledwie 1800 mAh pojemności.
Złą wiadomością jest fakt iż, smartfon ominie nasz kraj szerokim łukiem jak gazociąg północny "Nord Stream". Trafi on jedynie do Niemiec, Francji, Austrii, Hiszpanii oraz oczywiście do rodzimej Rosji. Jego cena to 499 Euro. Stosunkowo dość dużo ale w przyszłości cena ulegnie delikatnej zmianie.
O pewności braku dystrybuowania na razie do końca być nie możemy. Jeżeli zainteresowanie smartfonem będzie duże to i w naszym kraju zawita ;)
TC
Rosyjska firma Yota postanowiła dotrzymać słowa, wypowiedzianego już ponad rok temu. Miała wkroczyć na rynek swoim debiutanckim projektem "YotaPhone".
Telefon nie wyróżniałby się czymś specjalnym z licznej rzeszy innych urządzeń, gdyby nie fakt posiadania dwóch ekranów!
| Co dwa ekrany to nie jeden... ;) |
Od frontu znajduje się ekran LCD o przekątnej 4.3" o "rozdziałcce" 1280x720 pikseli. Zaś z tyłu znajdziemy tzw. "ekran papierowy"! Tak, to nie żart. Ów ekran papierowy wykonany jest w technologii EPD (eng. Electric Paper Display), który nie męczy podczas korzystania z niego. Wszystko dzięki barku jakiegokolwiek odświeżania obrazu, co bardzo męczy podczas korzystania z ekranu typu LCD bądź CRT.
Matryca posiada tę samą przekątną co frontalny jej odpowiednik ale z mniejszą rozdzielczością, bo 360x640 oraz umieszczonym poniżej touchpadem. Ponadto, urządzenie wyposażone zostanie w procesor dwurdzeniowy Krait o taktowaniu 1.7 GHz, 2 GB RAM oraz 32 GB ROM. Trzeba przyznać, że pamięci flash producenci od mateńki Rosji nie pożałowali! Polać im! ;)
Na zawartość samego smartfonu składać będzie się również, aparat 13 mpix z możliwością kręcenia filmów w Full HD, kamerka do wideo-rozmów 1 mpx oraz moduł LTE. Całość pod wodzą Androida w wersji 4.2.2 Jelly Bean. Bateria jaką ujrzymy w zestawie to ogniwo o zaledwie 1800 mAh pojemności.
Złą wiadomością jest fakt iż, smartfon ominie nasz kraj szerokim łukiem jak gazociąg północny "Nord Stream". Trafi on jedynie do Niemiec, Francji, Austrii, Hiszpanii oraz oczywiście do rodzimej Rosji. Jego cena to 499 Euro. Stosunkowo dość dużo ale w przyszłości cena ulegnie delikatnej zmianie.
O pewności braku dystrybuowania na razie do końca być nie możemy. Jeżeli zainteresowanie smartfonem będzie duże to i w naszym kraju zawita ;)
TC
środa, 4 grudnia 2013
Czy Microsoft wstydzi się wyników sprzedażowych Xbox One?
Od premiery konsoli nowej generacji Xbox One minął już kawałek czasu. Jedyne co ujawniła firma, to milion sprzedanych egzemplarzy w dniu premiery. Dlaczego MS nie obrzuca nas wynikami raportów sprzedażowych swojego nowego tworu? Czyżby było aż tak źle?
Być może gigant z Redmond, rzeczywiście nie ma się czym za bardzo pochwalić i to może być powodem takiej ciszy. Dla porównania, Sony ciągle zalewa nas nowymi newsami dot. wyników sprzedaży PlayStation 4.
Kilka dni temu podał, iż od czasu dnia premierowego konsoli, sprzedało się ponad 2 mln egzemplarzy. Japońska firma oznajmiła, że takie wyniki są bardzo satysfakcjonujące. Powodem przypuszczalnie słabej sprzedaży może być mała liczba rynków na jakie wypuszczona została konsola Xbox One.
Tylko 13 krajów/rynków dostąpiło "zaszczytu" zakupu tej nowej konsoli. Pokusiłbym się o stwierdzenia, iż Microsoft strzelił sobie niejako w stopę, wydając konsolę w tak nielicznych miejscach na globie. Być może chcieli się skupić na najbardziej dochodowych rynkach ale to ich jednak zgubiło i doprowadziło do tak niskich wyników. W pewnym sensie ich rozumiem, ale nie usprawiedliwia ich do końca takie działanie.
IGN UK
Być może gigant z Redmond, rzeczywiście nie ma się czym za bardzo pochwalić i to może być powodem takiej ciszy. Dla porównania, Sony ciągle zalewa nas nowymi newsami dot. wyników sprzedaży PlayStation 4.
Kilka dni temu podał, iż od czasu dnia premierowego konsoli, sprzedało się ponad 2 mln egzemplarzy. Japońska firma oznajmiła, że takie wyniki są bardzo satysfakcjonujące. Powodem przypuszczalnie słabej sprzedaży może być mała liczba rynków na jakie wypuszczona została konsola Xbox One.
| Jedynie tym chwali się Microsoft. Czy to takie istotne?! |
Tylko 13 krajów/rynków dostąpiło "zaszczytu" zakupu tej nowej konsoli. Pokusiłbym się o stwierdzenia, iż Microsoft strzelił sobie niejako w stopę, wydając konsolę w tak nielicznych miejscach na globie. Być może chcieli się skupić na najbardziej dochodowych rynkach ale to ich jednak zgubiło i doprowadziło do tak niskich wyników. W pewnym sensie ich rozumiem, ale nie usprawiedliwia ich do końca takie działanie.
IGN UK
Wielki powrót BenQ na rynek smartfonów!
Mało kto nie zna firmy BenQ. Jest dość znaną firmą produkującą elektronikę, ale też nie każda firma ma łatwo. Bywa, że konkurencja jest bezlitosna i nie przebiera w działaniach. Tak też stało się z BenQ. Tajwańska firma zajmowała się do września 2012 roku produkcją smartfonów. Z powodu braku zainteresowania ich produktami, postanowili wycofać się całkowicie z rynku. Pomimo tego założenia, BenQ ponownie zagości na "smartfonowy" rynek!
Jak widać, Tajwańczycy do słownych ludzi raczej nie należą i słowa bez pardonu na wiatr rzucają! Rynek "smartfonowy" to nie było to czym powinni się zajmować i w czym są do końca dobrzy. Ale nie załamują się i postanawiają uderzyć po raz wtóry. Ale czy tym razem skutecznie?
Na początek wypuszczą dwa dosyć "niskolotne" smartfony. BenQ F3 oraz BenQ A3. Ten pierwszy zostanie "uzbrojony" w czerordzeniowy procesor Cortex A7 o taktowaniu 1.3 GHz oraz grafikę Mali 400. Drugi zaś w procek Snapdragon MSM8225Q o taktowaniu zegara wynoszącym 1.2 GHz. Prawdopodobnie taki same podzespoły jak i u Lenovo A760. Czyli bez rewelacji. Do tego dochodzi ekran o przekątnej 4.5 cala w rozdzielczości 960x540, 1 GB RAM, 4 GB ROM oraz slot na karty MicroSD. Systemem operacyjnym będzie oczywiście Android. Zatem gdzie tu różnice?
Otóż, BenQ posiada nieco większą baterię, bo 2100 mAh. Kolejnym odróżniającym elementem od słabszego kolegi jest matryca aparatu tylnego o rozdzielczości 12 mpix. Gorszy zaś model, posiadał będzie tylko 8 mpix z brakiem trybu HDR, który występuję w F3. Choć w sumie, to jeszcze nie tak źle jak na smartfon ze średniej półki. Cena również jest taka średnia... Za model A3 przyjdzie nam zapłacić ok. 600 złotych, natomiast za BenQ F3 już ponad 800 zł. Producent planuje wypuścić słuchawki w swoim rodzimym kraju. Kiedy odważy się posłać go w świat? Tego jeszcze nie wiadomo. Moim skromnym zdaniem, takie urządzenia nie zachwycą przynajmniej nas. Od takich "średniaczków" z niższymi cenami w porównaniu do czołowych firm mam chociażby Prestigio czy Krüger&Matz. Próżno tu szukać miejsca dla kolejnej marki...
CULT OF ANDROID
wtorek, 3 grudnia 2013
Windows Phone 8.1 "Blue" już znany ale co po nim?
Aktualizacja popularnego systemu okienkowego na smartfony zapowiedziana jest na początek przyszłego roku. Pytanie brzmi co dalej? Czy możemy spodziewać się kolejnych aktualizacji?
Są już pewne plotki. Na początku 2014 roku, Microsoft przedstawi na konferencji w Barcelonie Windows Phone 8.1 "Blue". Ciekawą i intrygującą zmianą ma być rzekome wprowadzenie menadżera plików. Trzeba przyznać, że znaczącą ułatwiłby on pracę na tym mobilnym, okienkowym systemie.
Tylko co dalej? Jakie zmiany wprowadzi kolejny update systemu oraz czy kiedykolwiek on nadejdzie? Czy panowie z Redmond planują dalej rozwijać WP czy pozostawią go w gruncie rzeczy, takim jakim jest teraz? Wiele pytań i mało (jak nie wcale) odpowiedzi. Lecz na ciemną stronę pytań rzuca światło jedna niepotwierdzona informacja ze strony Mery Jo Foley. Specjalizuje się ona głównie z zbieraniu różnych newsów na temat Microsoftu.
Twierdzi, iż firma już zdążyła zaplanować kolejne aktualizacje systemu Windows Phone na wiosnę 2015. W nich będzie można się spodziewać cyklu łączenia wszystkich projektów związanych z rodziną "Windows". W ich skład wchodzą m.in.: sam Windows, Windows Phone oraz Xbox. Cały projekt będzie nosić nazwę "Threshold". W wolnym tłumaczeniu znaczy ni mniej, ni więcej jak "próg". Czyżby MS chciał przekroczyć próg "naszych" drzwi, po zdobyciu którego wszędzie zawita? Na wszystkich platformach? Takie swoiste "all in one"? Albo próg, który dzieli wspomniane przeze mnie projekty? Wciąż wiele pytań a odpowiedzi z świecą szukać. Być może na przyszłorocznej konferencji Microsoft postanowi oficjalne powiedzieć coś więcej, bo na razie mamy tylko do dyspozycji same domysły...
ZDNet
Są już pewne plotki. Na początku 2014 roku, Microsoft przedstawi na konferencji w Barcelonie Windows Phone 8.1 "Blue". Ciekawą i intrygującą zmianą ma być rzekome wprowadzenie menadżera plików. Trzeba przyznać, że znaczącą ułatwiłby on pracę na tym mobilnym, okienkowym systemie.
Tylko co dalej? Jakie zmiany wprowadzi kolejny update systemu oraz czy kiedykolwiek on nadejdzie? Czy panowie z Redmond planują dalej rozwijać WP czy pozostawią go w gruncie rzeczy, takim jakim jest teraz? Wiele pytań i mało (jak nie wcale) odpowiedzi. Lecz na ciemną stronę pytań rzuca światło jedna niepotwierdzona informacja ze strony Mery Jo Foley. Specjalizuje się ona głównie z zbieraniu różnych newsów na temat Microsoftu.
Twierdzi, iż firma już zdążyła zaplanować kolejne aktualizacje systemu Windows Phone na wiosnę 2015. W nich będzie można się spodziewać cyklu łączenia wszystkich projektów związanych z rodziną "Windows". W ich skład wchodzą m.in.: sam Windows, Windows Phone oraz Xbox. Cały projekt będzie nosić nazwę "Threshold". W wolnym tłumaczeniu znaczy ni mniej, ni więcej jak "próg". Czyżby MS chciał przekroczyć próg "naszych" drzwi, po zdobyciu którego wszędzie zawita? Na wszystkich platformach? Takie swoiste "all in one"? Albo próg, który dzieli wspomniane przeze mnie projekty? Wciąż wiele pytań a odpowiedzi z świecą szukać. Być może na przyszłorocznej konferencji Microsoft postanowi oficjalne powiedzieć coś więcej, bo na razie mamy tylko do dyspozycji same domysły...
ZDNet
Nowoczesne rozsyłanie paczek...
Niegdyś do przesyłania paczek wystarczała poczta. Dzisiaj listonoszów co raz częściej wyręczają kurierzy z różnorakich firm spedycyjnych. Od niedawna wielką popularność zdobyły tzw. "paczkomaty", to może tym razem czas na coś bardziej zwariowanego? Coś na pograniczu Science - Fiction? Amazon wpadł na pomysł rozsyłania przesyłek latającymi "robociakmi".
Wspomniane "robociki", to latające "drony". Może już ktoś kojarzy? Chociażby z gier komputerowych? Świeżym dość przykładem może być "dron" z gry Killzone: Shadow Fall. Ni mniej, ni więcej, urządzenie będzie miało za zadanie rozsyłać paczki po klientach zamawiających na Amazonie. Bardzo futurystyczne rozwiązanie, na które wpadł Jeff Bezos - szef Amazonu, które nazwał: PrimeAir. Futurystyczne ale prawdziwe i do zrealizowania. Tylko oczywiście nie od razu. Wszystko za sprawą różnych regulacji prawnych dot. lotów bezzałogowych takiego urządzenia oraz innych normalizacji prawnych.
Wracając do samego przedsięwzięcia. Taki "zabieg" ma obejmować użytkowników Amazonu oddalonych nie dalej niż na 16 km od najbliższego magazynu. Sama paczka nie może ważyć więcej niż 2,5 kg, co stanowi 86 % wszystkich zamówień. Czas dostarczenia przesyłki ma wynosić do 30 minut. Całość będzie sterowana przez układ GPS.
Wszystko ładnie, pięknie. Tylko co z przeszkodami, które będzie musiał pokonać dron? Linie wysokiego napięcia, różnej wysokości budynki czy same ptaki? Szef Amazonu zapewnia, ze wszystko jest do zrobienia. Na finalną wersję projektu trzeba jedynie poczekać od czterech do pięciu lat. Ciekawe jak by się to spisało w naszym rodzimym kraju? Co o tym sądzicie? W sumie ciekawy pomysł...
THE VERGE
Wspomniane "robociki", to latające "drony". Może już ktoś kojarzy? Chociażby z gier komputerowych? Świeżym dość przykładem może być "dron" z gry Killzone: Shadow Fall. Ni mniej, ni więcej, urządzenie będzie miało za zadanie rozsyłać paczki po klientach zamawiających na Amazonie. Bardzo futurystyczne rozwiązanie, na które wpadł Jeff Bezos - szef Amazonu, które nazwał: PrimeAir. Futurystyczne ale prawdziwe i do zrealizowania. Tylko oczywiście nie od razu. Wszystko za sprawą różnych regulacji prawnych dot. lotów bezzałogowych takiego urządzenia oraz innych normalizacji prawnych.
Wracając do samego przedsięwzięcia. Taki "zabieg" ma obejmować użytkowników Amazonu oddalonych nie dalej niż na 16 km od najbliższego magazynu. Sama paczka nie może ważyć więcej niż 2,5 kg, co stanowi 86 % wszystkich zamówień. Czas dostarczenia przesyłki ma wynosić do 30 minut. Całość będzie sterowana przez układ GPS.
Wszystko ładnie, pięknie. Tylko co z przeszkodami, które będzie musiał pokonać dron? Linie wysokiego napięcia, różnej wysokości budynki czy same ptaki? Szef Amazonu zapewnia, ze wszystko jest do zrobienia. Na finalną wersję projektu trzeba jedynie poczekać od czterech do pięciu lat. Ciekawe jak by się to spisało w naszym rodzimym kraju? Co o tym sądzicie? W sumie ciekawy pomysł...
THE VERGE
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Czy Samsung nawiąże współpracę z Mozillą?
Co może łączyć Samsunga z Mozillą? Pewnie większość z was zadaje sobie to pytanie. Odpowiedź jest dość prosta i krótka. Otóż, podobna architektura systemów Tizen i Firefox OS. Oba są oparte o HTML5! Jeden z przedstawicieli koreańskiej firmy wyszedł z inicjatywą, by wymienić się doświadczeniem w pracy na tejże architekturze.
Samsung ma łeb na karku. Wiadomo przecież, że nikt tak dobrze nie zna się na wspomnianym HTML-u jak twórcy Mozilli! Przecież parę ciekawych pomysłów twórcy Tizena mogliby "skubnąć".
Taka współpraca mogłaby znacznie przyspieszyć rozwój tych systemów - jak powiedział Wonsuk Lee.
Mimo wszystko sprawa nie jest tak do końca łatwa na jaką się wydaje. Fakt systemy łączy HTML5 ale dzieli ich zasadniczo najważniejsza rzecz! Konkretnie mówiąc: silnik renderowania. U Tizena znajdziemy engine Google'oski "Webkit", natomiast u Mozilli "Gecko". To zaprzepaszcza ewentualną kompatybilność tych systemów. Wart zaznaczenia jest fakt, iż system Firefox OS jest znacznie bardziej ograniczony pod względem tworzenia aplikacji niżeli konkurent od strony Samsunga. Ten drugi posiada możliwość tworzenia dodatkowo, aplikacji w oparciu o "framework". Kojarzyć się może z poprzednim "uśmierconym" już dzieckiem Samsunga - Bada OS. Firefox OS niestety, ale umożliwia programowanie aplikacji tylko w HTML-u 5. Tutaj się zaczynają schody. Sprawa jest taka, że na tej całej "wymianie" doświadczeń to Samsung zyskał najwięcej! Jak nie tylko on...:)
The Mozilla Blog
Samsung ma łeb na karku. Wiadomo przecież, że nikt tak dobrze nie zna się na wspomnianym HTML-u jak twórcy Mozilli! Przecież parę ciekawych pomysłów twórcy Tizena mogliby "skubnąć".
Taka współpraca mogłaby znacznie przyspieszyć rozwój tych systemów - jak powiedział Wonsuk Lee.
Mimo wszystko sprawa nie jest tak do końca łatwa na jaką się wydaje. Fakt systemy łączy HTML5 ale dzieli ich zasadniczo najważniejsza rzecz! Konkretnie mówiąc: silnik renderowania. U Tizena znajdziemy engine Google'oski "Webkit", natomiast u Mozilli "Gecko". To zaprzepaszcza ewentualną kompatybilność tych systemów. Wart zaznaczenia jest fakt, iż system Firefox OS jest znacznie bardziej ograniczony pod względem tworzenia aplikacji niżeli konkurent od strony Samsunga. Ten drugi posiada możliwość tworzenia dodatkowo, aplikacji w oparciu o "framework". Kojarzyć się może z poprzednim "uśmierconym" już dzieckiem Samsunga - Bada OS. Firefox OS niestety, ale umożliwia programowanie aplikacji tylko w HTML-u 5. Tutaj się zaczynają schody. Sprawa jest taka, że na tej całej "wymianie" doświadczeń to Samsung zyskał najwięcej! Jak nie tylko on...:)
The Mozilla Blog
HTC One jednak ze slotem na karty MicroSD...
Firma HTC pomimo swoich dość uciążliwych problemów, wciąż jakoś sobie radzi w świecie elektroniki. Dzieje się to przede wszystkim za sprawą high-endowych modeli, tego Tajwańskiego producenta. Mam tu na myśli HTC One. Zyskał on wielu zwolenników jak i przeciwników. Tych drugich za m.in. brak możliwości podpięcia dodatkowej karty pamięci. Ale to ma wkrótce ulec zmianie!
Przecież nie wszystkim musi wystarczyć ilość pamięci zaoferowanej przez producenta. Nie jeden(a) z nas potrzebuje troszkę więcej tej przestrzeni dyskowej na dodatkową muzykę, filmy czy też inne multimedia. Zatem możliwość zainstalowania karty MicroSD powinna występować w każdym smartfonie, a zwłaszcza w tych z wyższej półki cenowej! Niestety, ale HTC poszło na przekór osobom chętnym zaopatrzenia się w ową kartę i wydało w Europie HTC One w takim lekko "ogołoconym" wariancie. Zaznaczam, że w "wariancie", gdyż została wydana przez twórców wersja z czytnikiem kart. Dokładnie w Chinach. Tak też niefartownie wyszło. Jedynym plusem naszych europejskich modeli jest funkcja "Dual Sim". Ale HTC pragnie się zrehabilitować i postanawia wydać tę "Chińską opcję" w Europie. Póki co, ruszyła przed sprzedaż w Wielkiej Brytanii. Tam też, można zamówić sobie tzw. "pre-order".
Cena w UK oscyluje w granicy pięciuset funtów, co daje jakieś dwa tys. złotych. Cena nie mała, ale to przecież przedstawiciel półki premium. Z drugiej strony, patrząc na to co oferuje smartfon, cena jest adekwatna do tego co dostajemy w zamian.
techradar.phones
niedziela, 1 grudnia 2013
Zwycięzcą czarnego piątku zostaje...
Jeden z najsłynniejszych dni wyprzedaży w USA właśnie dobiegł końca! Bezkompromisowo najlepszym produktem sprzedażowym została konsola Microsoftu: Xbox One!
Tzw. "Czarny piątek" to dzień po dniu dziękczynienia w USA, którego to dnia wiele sklepów oferuje liczne promocje "wyprzedażowe".
Dzięki nim, Amerykanie mają możliwość zakupu ciekawych gadżetów za niekiedy niskie ceny. Jak wiadomo, w tym roku hitem stały się dwie nowe konsole od Microsoftu i Sony. Trzeba przyznać niestety z żalem, iż Sony w tej kwestii nie miało praktycznie żadnych szans. Przynajmniej w USA. Jak już wspomniałem, na pierwszym miejscu zakwalifikował się Xbox One. Tuż pod nim znalazła się dobrze znany Xbox 360, a następnie PlayStation 3, PlayStation 4 oraz konsole Wii U i Wii.
Poniżej zamieszczam tabelkę do łatwiejszego poglądu na sprawę:
Natomiast jeżeli chodzi o sprzedaż gier w dzień "czarnego piątku", to na pierwszym miejscu znajdziecie Call of Duty: Ghosts. Oto krótki ranking:
Tzw. "Czarny piątek" to dzień po dniu dziękczynienia w USA, którego to dnia wiele sklepów oferuje liczne promocje "wyprzedażowe".
Dzięki nim, Amerykanie mają możliwość zakupu ciekawych gadżetów za niekiedy niskie ceny. Jak wiadomo, w tym roku hitem stały się dwie nowe konsole od Microsoftu i Sony. Trzeba przyznać niestety z żalem, iż Sony w tej kwestii nie miało praktycznie żadnych szans. Przynajmniej w USA. Jak już wspomniałem, na pierwszym miejscu zakwalifikował się Xbox One. Tuż pod nim znalazła się dobrze znany Xbox 360, a następnie PlayStation 3, PlayStation 4 oraz konsole Wii U i Wii.
Poniżej zamieszczam tabelkę do łatwiejszego poglądu na sprawę:
Natomiast jeżeli chodzi o sprzedaż gier w dzień "czarnego piątku", to na pierwszym miejscu znajdziecie Call of Duty: Ghosts. Oto krótki ranking:
sobota, 30 listopada 2013
CyanogenMod wyrzucony z Google Play!
Ponad dwa tygodnie temu, informowałem was o oficjalnej publikacji modyfikacji Androida zwaną CyanogenMod. Mod cieszył się sporym zainteresowaniem ale wg Google'a łamał jednak prawa polityki prywatności. Przez to został on całkowicie usunięty ze sklepu do którego już nie wróci.
Taka jest ostateczna decyzja Google. Nie jest tajemnicą fakt, iż instalacja znaczącą ingeruje w nasz "rom" i wprowadza dużą ilość udogodnień, których próżno szukać u komercyjnych wydawców nakładek systemowych pokroju TouchWiz czy Timescape. Przykładem może być chociażby blokada instalowania aplikacji na zew. kartach pamięci, którą znosi CyanogenMod.
Co najważniejsze, musimy być w pełni świadomi jednego faktu. Po instalacji owego moda, tracimy przy tym tracimy gwarancję na nasz potencjalnie nowy smartfon. Tym aspektem kierował się potentat z Mountain View, usuwając ze sklepu instalator. Pomyśleć, że Google stawia na otwartość oprogramowania i mnogość w "castomizowania" swojego systemu pod siebie, a tu usuwa 'aplikację', która te zasady stawia na pierwszym miejscu! Nie wiem jak wam, ale mi tu "śmierdzi" hipokryzją. Albo stawiamy na otwartość oprogramowania albo na "częściową" otwartość, bądź wybiórczą. Być może gigant nie chce by jego klienci bez sensu nie tracili gwarancji, traktując nas po macoszemu?! Taki krok ze strony Google'a łamie prawa polityki dystrybucji oprogramowania! Przecież ludzie to istoty myślące i wiedzą jaką aplikację instalują i na co się decydują! Choć w dobie dzisiejszych czasów, z tym bywa różnie...
Tak czy siak, instalator CyanogenMod zniknął już ze strony Google Play. Zainteresowanym pozostaje przejść do strony twórców modyfikacji i ją zainstalować.
cyanogenmod
Taka jest ostateczna decyzja Google. Nie jest tajemnicą fakt, iż instalacja znaczącą ingeruje w nasz "rom" i wprowadza dużą ilość udogodnień, których próżno szukać u komercyjnych wydawców nakładek systemowych pokroju TouchWiz czy Timescape. Przykładem może być chociażby blokada instalowania aplikacji na zew. kartach pamięci, którą znosi CyanogenMod.
Co najważniejsze, musimy być w pełni świadomi jednego faktu. Po instalacji owego moda, tracimy przy tym tracimy gwarancję na nasz potencjalnie nowy smartfon. Tym aspektem kierował się potentat z Mountain View, usuwając ze sklepu instalator. Pomyśleć, że Google stawia na otwartość oprogramowania i mnogość w "castomizowania" swojego systemu pod siebie, a tu usuwa 'aplikację', która te zasady stawia na pierwszym miejscu! Nie wiem jak wam, ale mi tu "śmierdzi" hipokryzją. Albo stawiamy na otwartość oprogramowania albo na "częściową" otwartość, bądź wybiórczą. Być może gigant nie chce by jego klienci bez sensu nie tracili gwarancji, traktując nas po macoszemu?! Taki krok ze strony Google'a łamie prawa polityki dystrybucji oprogramowania! Przecież ludzie to istoty myślące i wiedzą jaką aplikację instalują i na co się decydują! Choć w dobie dzisiejszych czasów, z tym bywa różnie...
Tak czy siak, instalator CyanogenMod zniknął już ze strony Google Play. Zainteresowanym pozostaje przejść do strony twórców modyfikacji i ją zainstalować.
cyanogenmod
Subskrybuj:
Posty (Atom)